
Przez kilka dekad europejska gospodarka coraz mocniej przesuwała się w stronę usług. Produkcja przemysłowa nadal pozostawała bardzo ważna, ale część fabryk przenoszono do krajów oferujących niższe koszty wytwarzania. Taki model przez długi czas wydawał się korzystny: europejskie przedsiębiorstwa projektowały i sprzedawały produkty, a ich masową produkcję zlecały firmom działającym w innych częściach świata. Ostatnie lata pokazały jednak, że nadmierne uzależnienie od importu może stać się problemem. Właśnie dlatego coraz częściej mówi się o reindustrializacji, czyli ponownym wzmacnianiu przemysłu.
Przemysł przez lata przenosił się tam, gdzie było taniej
Decyzje o lokalizacji produkcji są przede wszystkim decyzjami ekonomicznymi.
Jeżeli produkt można wyprodukować taniej w innym kraju, a transport pozostaje niedrogi i przewidywalny, przedsiębiorstwo ma silną motywację do przeniesienia zakładu lub skorzystania z zagranicznego podwykonawcy.
W ten sposób znaczna część światowej produkcji elektroniki, odzieży, komponentów czy produktów konsumpcyjnych skoncentrowała się w Azji.
Dla europejskich konsumentów oznaczało to dostęp do stosunkowo tanich produktów.
Jednocześnie gospodarka zaczęła tracić część kompetencji produkcyjnych. Zamknięcie fabryki oznacza bowiem nie tylko utratę konkretnego zakładu. Wraz z nim stopniowo znika sieć poddostawców, doświadczenie pracowników i wiedza techniczna.
Kryzysy przypomniały o znaczeniu własnej produkcji
Problem z globalnym modelem pojawia się wtedy, gdy dostawy zostają przerwane.
Brak komponentów może zatrzymać produkcję nawet wtedy, gdy zakład posiada wszystkie pozostałe materiały.
Dobrym przykładem są półprzewodniki. Niewielki układ elektroniczny stanowi tylko część wartości samochodu czy maszyny, ale bez niego produktu nie można ukończyć.
Podobne ryzyko dotyczy surowców, substancji chemicznych, leków oraz wielu innych produktów.
Z tego powodu bezpieczeństwo gospodarcze zaczęto postrzegać szerzej. Nie chodzi wyłącznie o dostęp do energii czy żywności. Coraz większe znaczenie ma zdolność do produkowania podstawowych komponentów potrzebnych gospodarce.
Reindustrializacja nie oznacza odtwarzania starych fabryk
Powrót przemysłu do Europy nie będzie wyglądał jak cofnięcie zegara o kilkadziesiąt lat.
Nowe zakłady muszą być znacznie bardziej zautomatyzowane.
Różnica w kosztach pracy pomiędzy Europą a częścią innych regionów świata nadal istnieje. Jeżeli więc europejska fabryka chce być konkurencyjna, musi produkować efektywniej.
Oznacza to większe wykorzystanie robotów, automatycznych magazynów, systemów wizyjnych oraz zaawansowanego oprogramowania.
W praktyce nowoczesna fabryka może produkować znacznie więcej przy mniejszej liczbie pracowników niż zakład sprzed trzydziestu lat.
Liczą się produkty o wysokiej wartości dodanej
Europa prawdopodobnie nie odzyska całej masowej produkcji prostych towarów. Nie zawsze byłoby to zresztą ekonomicznie uzasadnione.
Znacznie większe szanse istnieją w produkcji zaawansowanych maszyn, urządzeń medycznych, technologii energetycznych, elektroniki przemysłowej, komponentów motoryzacyjnych czy specjalistycznej chemii.
W takich branżach koszt pracy stanowi tylko część wartości produktu, natomiast większe znaczenie mają technologia, jakość oraz doświadczenie.
Energia pozostaje jednym z największych wyzwań
Przemysł potrzebuje stabilnych i konkurencyjnych cen energii.
Fabryka może być znakomicie zautomatyzowana, ale jeżeli koszt jej zasilania jest znacznie wyższy niż u konkurenta działającego w innym regionie świata, trudno będzie utrzymać konkurencyjność.
Problem jest szczególnie widoczny w branżach energochłonnych.
Produkcja aluminium, nawozów, szkła, stali czy cementu wymaga ogromnych ilości energii. Nawet niewielka różnica jej ceny może wpływać na końcowy koszt produktu.
Dlatego polityka energetyczna i przemysłowa są ze sobą coraz mocniej powiązane.
Przemysł potrzebuje infrastruktury
Decyzja o budowie fabryki nie zależy tylko od ceny działki.
Inwestor analizuje dostęp do energii elektrycznej, gazu, wody, kolei oraz dróg. Znaczenie ma również możliwość rozbudowy zakładu w przyszłości.
Duży projekt przemysłowy może wymagać zwiększenia mocy przyłączeniowej lokalnej sieci elektroenergetycznej. Jeżeli infrastruktura nie jest do tego przygotowana, inwestycja może zostać opóźniona albo przeniesiona do innego regionu.
Podobnie wygląda sytuacja z logistyką.
Fabryka potrzebująca codziennie kilkudziesięciu ciężarówek nie może funkcjonować w miejscu pozbawionym odpowiednich dróg.
Z tego powodu reindustrializacja wymaga nie tylko zachęt dla samych przedsiębiorstw, ale również inwestycji publicznych.
Brakuje ludzi o odpowiednich kwalifikacjach
Paradoksalnie jednym z największych problemów europejskiego przemysłu może okazać się niedobór pracowników.
Nowoczesne zakłady potrzebują automatyków, mechaników, elektryków, operatorów maszyn CNC oraz specjalistów utrzymania ruchu.
Kształcenie takiego pracownika trwa latami.
Dlatego coraz ważniejsza staje się współpraca pomiędzy szkołami technicznymi a przedsiębiorstwami. Jeżeli program nauczania nie nadąża za technologią stosowaną w fabrykach, absolwent potrzebuje długiego szkolenia już po rozpoczęciu pracy.
Firmy coraz częściej próbują więc aktywnie uczestniczyć w kształceniu przyszłych pracowników.
Polska może odgrywać ważną rolę
Europa Środkowa posiada kilka cech sprzyjających rozwojowi przemysłu.
Region znajduje się blisko największych rynków Unii Europejskiej, a jednocześnie koszty działalności są często niższe niż w Europie Zachodniej.
Polska posiada również znaczącą bazę przemysłową. Funkcjonują tu producenci samochodów i części motoryzacyjnych, urządzeń AGD, mebli, maszyn, elektroniki czy produktów chemicznych.
Rozwinięta sieć poddostawców może przyciągać kolejne inwestycje.
Jeżeli producent otwiera zakład w regionie, w którym działa już wiele wyspecjalizowanych firm, łatwiej znaleźć dostawcę opakowań, komponentów, narzędzi czy usług serwisowych.
Przemysł wywołuje efekt domina w gospodarce
Jedno miejsce pracy w fabryce generuje zapotrzebowanie na wiele innych usług.
Zakład potrzebuje transportu, serwisu maszyn, ochrony, sprzątania, księgowości, oprogramowania czy usług budowlanych. Pracownicy wydają natomiast wynagrodzenia w lokalnych sklepach i punktach usługowych.
Właśnie dlatego regiony przemysłowe często rozwijają się szybciej niż miejsca pozbawione dużych pracodawców.
Nie oznacza to oczywiście, że każda fabryka automatycznie gwarantuje rozwój. Duże znaczenie ma to, jak mocno przedsiębiorstwo jest powiązane z lokalnymi dostawcami.
Reindustrializacja będzie procesem stopniowym
Nie należy oczekiwać masowego powrotu całej produkcji z Azji do Europy. Globalna gospodarka jest zbyt mocno połączona, a różnice kosztowe nadal pozostają duże.
Może jednak zmieniać się struktura produkcji.
Najbardziej strategiczne, zaawansowane lub wrażliwe elementy będą częściej wytwarzane bliżej europejskich odbiorców. Firmy będą też utrzymywać kilku dostawców zamiast jednego.
Reindustrializacja nie musi więc oznaczać końca globalizacji. Bardziej prawdopodobny jest model, w którym globalne łańcuchy dostaw zostaną uzupełnione silniejszą regionalną bazą produkcyjną. Dla europejskiej gospodarki może to oznaczać większą odporność, a dla państw posiadających odpowiednią infrastrukturę i kadry – szansę na nowe inwestycje.

