
Sztuczna inteligencja jeszcze niedawno kojarzyła się głównie z filmami science fiction, robotami i odległą przyszłością. Dziś sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Systemy wykorzystujące uczenie maszynowe działają w telefonach, wyszukiwarkach, sklepach internetowych, samochodach i aplikacjach, z których korzystamy każdego dnia. Co ciekawe, wiele osób używa sztucznej inteligencji regularnie, nie zdając sobie nawet z tego sprawy.
AI nie zawsze wygląda jak program, z którym można prowadzić rozmowę. Znacznie częściej działa w tle, analizując dane i podejmując drobne decyzje mające ułatwić użytkownikowi korzystanie z określonej usługi. To właśnie takie zastosowania najlepiej pokazują, jak mocno technologia przeniknęła do codziennego życia.
Telefon wie coraz więcej o swoim użytkowniku
Dobrym przykładem jest smartfon. Współczesny telefon potrafi automatycznie rozpoznawać twarze na zdjęciach, poprawiać jakość fotografii, odróżniać głos właściciela urządzenia od dźwięków otoczenia czy przewidywać, jakie słowo użytkownik chce wpisać jako następne.
Wiele z tych funkcji wykorzystuje modele uczone na ogromnych zbiorach danych. Aparat nie robi już zdjęcia wyłącznie na podstawie ustawień obiektywu i matrycy. Oprogramowanie analizuje scenę, wykrywa twarze, ocenia oświetlenie i często łączy kilka ujęć w jedno, aby uzyskać lepszy rezultat.
Dla użytkownika cały proces trwa ułamek sekundy. Za kulisami odbywa się jednak sporo obliczeń.
Rekomendacje nie są przypadkowe
Kiedy platforma streamingowa proponuje kolejny film albo serwis muzyczny tworzy listę utworów dopasowanych do naszego gustu, również korzysta z algorytmów analizujących wcześniejsze zachowania.
System może brać pod uwagę między innymi to, czego słuchaliśmy, jak długo oglądaliśmy dany materiał, które treści pomijaliśmy i co wybierają osoby o podobnych zainteresowaniach.
Podobny mechanizm stosują sklepy internetowe. Jeśli ktoś ogląda kilka modeli ekspresów do kawy, platforma może później zacząć proponować mu młynki, filiżanki czy inne urządzenia kuchenne.
Z jednej strony jest to wygodne. Z drugiej pokazuje, jak dużą wartość mają informacje o zachowaniu użytkownika.
Mapy także korzystają z zaawansowanych algorytmów
Aplikacje nawigacyjne nie ograniczają się dziś do wyświetlenia najkrótszej drogi pomiędzy dwoma punktami. Potrafią analizować natężenie ruchu, przewidywać korki i proponować alternatywne trasy.
Jeżeli setki telefonów przemieszczają się bardzo wolno na tym samym odcinku drogi, system może rozpoznać, że pojawiło się tam utrudnienie. Dane pochodzące z wielu urządzeń pozwalają więc stworzyć obraz aktualnej sytuacji drogowej.
Właśnie dlatego sugerowana trasa może zmienić się już w czasie podróży.
Filtry antyspamowe są starszym przykładem AI
Sztuczna inteligencja nie zaczęła się wraz z pojawieniem się popularnych chatbotów. Od wielu lat wykorzystują ją między innymi systemy pocztowe.
Filtry antyspamowe uczą się rozpoznawać wiadomości podobne do spamu. Analizują nadawcę, sposób sformułowania wiadomości, występujące w niej linki i wiele innych sygnałów.
Bez takich mechanizmów skrzynki pocztowe byłyby znacznie trudniejsze w użyciu. Ogromna liczba podejrzanych wiadomości jest zatrzymywana jeszcze zanim użytkownik zdąży je zobaczyć.
Tłumaczenia stały się znacznie lepsze
Osoby pamiętające internetowe translatory sprzed kilkunastu lat doskonale wiedzą, jak dziwne potrafiły być generowane przez nie zdania. Program często tłumaczył niemal każde słowo osobno, przez co rezultat brzmiał nienaturalnie.
Nowoczesne systemy tłumaczeniowe próbują analizować całe zdania i ich kontekst. Dzięki temu znacznie lepiej radzą sobie z szykiem, wieloznacznością słów i konstrukcjami typowymi dla konkretnego języka.
Nadal nie są nieomylne, szczególnie w przypadku tekstów specjalistycznych, ironii czy niuansów kulturowych, ale różnica jakościowa jest ogromna.
Sztuczna inteligencja potrafi też generować treści
Najbardziej widoczna zmiana ostatnich lat dotyczy generatywnej sztucznej inteligencji. Modele potrafią tworzyć tekst, grafikę, muzykę, kod komputerowy i inne materiały na podstawie poleceń użytkownika.
Zmienia to sposób wykonywania wielu zadań. Programista może otrzymać pomoc przy analizowaniu kodu, uczeń może poprosić o wyjaśnienie trudnego zagadnienia, a grafik może szybko przygotować pierwszą koncepcję ilustracji.
Problem pojawia się wtedy, gdy użytkownik zaczyna traktować odpowiedzi AI jako niepodważalne źródło wiedzy. Model może przecież popełnić błąd, błędnie zinterpretować pytanie albo wygenerować przekonująco brzmiącą informację, która nie jest prawdziwa.
AI nie „myśli” dokładnie tak jak człowiek
Jednym z najczęstszych nieporozumień jest przypisywanie sztucznej inteligencji ludzkiego sposobu myślenia. To, że program tworzy płynne odpowiedzi, nie oznacza jeszcze, że rozumie świat dokładnie tak jak człowiek.
Współczesne modele są bardzo dobre w rozpoznawaniu wzorców i przewidywaniu zależności. Nie oznacza to jednak automatycznie świadomości, intencji czy ludzkiego doświadczenia.
To rozróżnienie będzie coraz ważniejsze, ponieważ systemy AI stają się coraz bardziej przekonujące w komunikacji.
Najważniejsza kompetencja to świadome korzystanie
Sztuczna inteligencja prawdopodobnie będzie pojawiała się w coraz większej liczbie urządzeń i usług. Dlatego zamiast zastanawiać się wyłącznie nad tym, czy AI jest dobra czy zła, warto nauczyć się rozumieć jej ograniczenia.
Najlepsze rezultaty osiąga się wtedy, gdy technologia wspiera człowieka, ale nie zastępuje jego oceny. W przypadku prostych zadań może oszczędzić mnóstwo czasu. Przy ważnych decyzjach nadal potrzebne są jednak wiedza, krytyczne myślenie i możliwość sprawdzenia informacji.

